II Chorzowski Tydzień Podróży 1-5.12.2008

19 listopad 2008

Koło Geografów „Peneplena” w Akademickim Zespole Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie, pod naukowym patronatem Polskiego Towarzystwa Geograficznego, zaprasza na festiwal II Chorzowski Tydzień Podróży. Zainaugurowana w 1990 roku impreza (znana wcześniej jako Dni Podróży i Gór) odbędzie się w dniach 1-5 grudnia 2008 r. Spotkania z podróżnikami, wywodzącymi się między innymi ze Słowaka rozpoczynać się będą codziennie w Auli Krzemienieckiej szkoły (sala 401 – III piętro) o godzinie 16.00.
W piątek (5.12.2008) odbędzie się organizowany od kilku lat Podróżniczy Maraton Słowaka, w czasie którego swymi globtroterskimi dokonaniami chwalić się będą uczniowie i najmłodsze pokolenie Absolwentów. Gośćmi poprzednich edycji Dni Podróży i Gór byli znani w Polsce i poza jej granicami himalaiści i podróżnicy, w tym na przykład większość polskich zdobywców Mt. Everestu. Szczegółowy program tegorocznego festiwalu podróżniczego w chorzowskim Słowaku przedstawia się następująco:
1.12
16:00 - Mieczysław Bieniek “W drodze” (film i rozmowa z górnikiem i podróżnikiem)
17:30 - Zespół Tańca Indyjskiego “Taal” z Chorzowa (taniec klasyczny i aranżacje z Bollywood)
2.12
16:00 Bartłomiej Wower i ZSSRKAK Chorzów “3B Expedition” (wakacyjna eskapada rowerowa po wyspach Bałtyku)
17:30 AKT Watra Gliwice “Najgłębszy kanion na świecie” (spływu kanionem Colca w Andach)
3.12
16:00 Ania Burnat, Krzysztof Olech “160 za krótkich dni w Azji” (podróż do Azji Południowej i Południowo - Wschodniej)
17:30 Jarosław Czakański “Himalajska przygoda” (absolwenci Słowaka pod Mt. Everestem)
4.12
16:00 Joanna i Artur Morawcowie “Wielkanoc na Filipinach” (drastyczne obrazy z wielkanocnych obrzędów)
17:30 Bogdan Zwoliński “W górach Semien w Etiopii” (relacja z dachu Afryki)
5.12
16:30 Kulinarne klimaty Azji (degustacja potraw)
17:00 Przemysław Fabjański “Testament na wulkanie” (relacja z XII Szkolnej Wyprawy Geograficznej “Tajlandia - Malezja - Singapur - Brunei - Indonezja 2008″

Od godziny 8.30 w multimedialne pracowni geograficznej (s. 213) odbędzie sie Podróżniczy Maraton Słowaka.

XXX Rajd Słowaka - przewodnicy, trasy

2 październik 2008

Już tylko godziny dzielą nas od jubileuszowego, XXX Rajdu Słowaka. Na rajdowe szlaki wyruszamy w sobotę. Zbiórka w okolicach szkoły o godzinie 6.30, wyjazd o 7.00. Zabierzcie z sobą solidne obuwie i coś przeciwdeszczowego. Niestety prognozy pogody nie nastrajają do nadmiernego optymizmu.
A zatem do zobaczenia na szlakach i mecie w centrum Brennej.

A oto wykaz tras, opiekunów i przewodników na XXX Rajdzie Słowaka:

Klasa Ig
opiekun: B. Baryła; przewodnicy: M. Ignacy, R. Szczepański; trasa VII z Jasienicy; autokar G.

Klasa IIg
opiekun: E. Skupin; przewodnicy: J. Gorzelak, S. Narloch, A. Rorot, C. Stolarczyk; trasa IX z Bielska – Białej (Wapienicy); autokar G.

Klasa 1a
opiekunowie: R. Lazar, H. Koczan; przewodnicy: M. Wędrocha, M. Wojsyk; trasa VI z Bystrej; autokar A.

Klasa 1b
opiekun: T. Rzepiela; przewodnicy: R. Arndt, M. Szachnitowski; trasa III z Wisły; autokar B.

Klasa 1c
opiekun: B. Olech – Harężlak; przewodnicy: M. Frączyk, M. Greiner, M. Turek; trasa I z Wisły Gościejów; autokar C.

Klasa 1d
opiekun: K. Popczyk; przewodnicy: B. Adamczyk, W. Frąc, M. Osiński; trasa V
z Ustronia; autokar D.

Klasa 1e
opiekunowie: A. Ficek, P. Michalik; przewodnicy: T. Nojek, A. Raczyński, K. Trela; trasa II z Wisły Malinki; autokar F.

Klasa 1f
opiekunowie: P. Bogalecki,G.Zarzycki; przewodnicy: M. Szewczyk, A. Walker; trasa IV z Jaworza; autokar E.

Klasa 2a
opiekun: B. Kaczmarczyk; przewodnicy: O. Orszulka, M. Wawrzyniak; trasa VII z Ustronia Dobki; autokar F.

Klasa 2b
opiekun: M. Burzyk; przewodnicy: M. Baran, T. Tracz, M. Dulat; trasa X z Bielska – Białej (Dębowca); autokar H.

Klasa 2c
opiekun: B. Olech - Harężlak; przewodnik: S. Czmok; trasa I z Wisły Gościejów; autokar C.

Klasa 2d
opiekun: L. Myszka; przewodnicy: B. Bociąga, A. Szczepańczyk, D. Tarnowska; trasa VIII z Jasienicy; autokar G.

Klasa 2e
opiekunowie: H. Koczan; R. Lazar; przewodnicy: W. Korbela, A. Wolny; trasa VI z Bystrej; autokar A.

Klasa 2f:
opiekun: B. Kaczmarczyk; przewodnicy: O. Orszulka, M. Wawrzyniak; trasa VII z Ustronia Dobki; autokar F.

Klasa 3a
opiekunowie: P. Bogalecki, G. Zarzycki; przewodnik: W. Biskup; trasa IV z Jaworza; autokar E.

Klasa 3b
opiekun: B. Kaczmarczyk; przewodnicy: O. Orszulka, M. Wawrzyniak; trasa VIIz Ustronia Dobki; autokar F.

Klasa 3c
opiekun: K. Kazimierczuk; przewodnicy: S. Szołtysik, M. Pytlik; trasa V z Ustronia; autokar D.

Klasa 3d
opiekun: T. Rzepiela; przewodnicy: A. Babińska, K. Kurzyniewska; trasa III z Wisły; autokar B.

Absolwenci
Wśród gości rajdowych nie zabraknie jak zwykle absolwentów Słowaka, dla których przygotowane są miejsca w autokarach oraz inne świadczenia. Na szlaki XXX Rajdu Słowaka wyruszą między innymi absolwenci, którzy jako uczniowie uczestniczyli w I Rajdzie Słowaka w 1978 roku. Absolwentów zapraszamy na trasę X z Bielska - Białej Dębowca (wyjazd autokarem H). Jeśli wszystko dobrze się ułoży Waszym opiekunem będzie pomysłodawca Rajdu Słowaka - Pan Profesor Krystian Cichowski.

Tabela w formacie *.pdf do pobrania tutaj

źródło: www.slowacki.edu.pl

XXX Rajd Słowaka

18 wrzesień 2008

 

REGULAMIN

XXX GÓRSKIEGO RAJDU „SŁOWAKA” - BRENNA 2008

  1. Organizatorzy rajdu: Koło Geografów „Peneplena”, SKKT - PTTK, Rada Młodzieżowa Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących

  1. Rajd odbędzie się w dniu 4.10.2008 r. (w sobotę) bez względu na warunki atmosferyczne. Zbiórka uczestników o godz. 6:30 przed budynkiem Szkoły.

  2. Meta Rajdu zlokalizowana została w Brennej Centrum. Należy na nią przybyć do godziny 15:00.

  3. Zgłoszenia reprezentacji klas wraz z listą uczestników i wpłatą wpisowego w wysokości 40zł od osoby przyjmowane będą dnia 26.09.2008 r. w godzinach od 10:00-14:30 w sali 213. Szczegółowe informacje można uzyskać u Magdy Greiner (klasa 2e) lub pod numerem tel. +48508143774 (Julia Greiner). Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc i nielimitowaną liczebność reprezentacji klas, decyduje kolejność zgłoszeń. Wpłaty wpisowego nie podlegają zwrotowi.

  4. Zaproszone Licea im. Juliusza Słowackiego prosimy o telefoniczne lub elektroniczne potwierdzenie uczestnictwa w Rajdzie do dnia 26.09.2008 r. Dziesięcioosobowe reprezentacje tych szkół uiszczą opłatę wpisowego po przyjeździe do Chorzowa. Organizatorzy zapewniają możliwość noclegów w budynku Szkoły. Zainteresowane grupy prosimy o przywiezienie karimatów i śpiworów.

  5. W ramach wpisowego organizatorzy Rajdu zapewniają:

  • przejazd autokarem do punktu startowego i z Brennej do Chorzowa
  • znaczek rajdowy
  • gorący posiłek na mecie
  • pieczęć rajdową
  • opiekę i obsługę przewodnicką
  • punkty do GOT
  • wiele wrażeń i atrakcji na szlakach i mecie
  • ubezpieczenie KL i NW
  1. Współzawodnictwo o Puchar Koła Geografów „Peneplena” i Rady Młodzieżowej obejmuje:

  • udział w konkursie geograficzno – krajoznawczym
  • ekwipunek i przestrzeganie zasady kultury turystycznej
  • udział w akcji „Czyste Góry”
  • proporzec rajdowy
  • program artystyczny na mecie (ok. 5 min)

  1. W ramach Rajdu przeprowadzona zostanie tradycyjnie akcja oczyszczania szlaków pod nazwą „Czyste Góry”. Prosimy o zaopatrzenie się w trwałe worki na odpadki pozostawione przez pseudoturystów.

  2. Zapraszając absolwentów Słowaka na Rajd, przewidujemy dla nich pewną rezerwację świadczeń (do nabycia w sekretariacie Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących lub na mecie Rajdu).

Trasy XXX Rajdu Słowaka:

  1. WISŁA GOŚCIEJÓW – TRZY KOPCE – ZAKRZOSEK – ORŁOWA – BESKIDEK – BRENNA

  2. WISŁA MALINKA – CZUPEL – JAWIERZNY – PRZEŁ. SALMOPOLSKA - STARY GROŃ – BRENNA

  3. WISŁA - KAMIENNY – TRZY KOPCE – GOŚCIEJÓW – PRZEŁ. SALMOPOLSKA – STARY GROŃ - BRENNA

  4. JAWORZE – BŁATNIA – STOŁÓW – TRZY KOPCE – PRZEŁ. KARKOSZCZONKA – BRENNA

  5. USTROŃ - RÓWNICA – ORŁOWA – LEŚNICA - HORZELICA – BRENNA

  6. BYSTRA – KLIMCZOK – TRZY KOPCE – STOŁÓW – BŁATNIA – BRENNA

  7. USTROŃ DOBKA - ZAKRZOSEK – TRZY KOPCE – LEŚNICA – STARY GROŃ – BRENNA

  8. JASIENICA – ŁAZEK – CZUPEL – BŁATNIA – BRENNA

  9. BIELSKO BIAŁA (WAPIENICA) – STOŁÓW – BŁATNIA - BRENNA

  10. BIELSKO BIAŁA (DĘBOWIEC) – SZYNDZIELNIA – KLIMCZOK – BŁATNIA – BRENNA

Zapraszając na Rajd, życzymy słonecznej pogody i aktywnego wypoczynku - Organizatorzy

Pierwsze foty z XII Wyprawy sa juz w necie

30 lipiec 2008


Zapraszamy na strone http://xiiwyprawa.arcik.net/;. Znajdziecie tam pierwsze fotki z XII Szkolnej Wyprawy Geograficznej. Zapraszamy i pozdrawiamy z Kota Kinabalu na Borneo.

I Chorzowski Tydzień Podróży

12 listopad 2007

(kliknij aby powiększyć)

XXIX Górski Rajd “Słowaka” - Wisła 2007

28 wrzesień 2007

REGULAMIN
XXIX GÓRSKIEGO RAJDU „SŁOWAKA” - WISŁA 2007

  1. Organizatorzy rajdu: Koło Geografów „Peneplena”, SKKT - PTTK, Rada Młodzieżowa
  2. Rajd odbędzie się w dniu 6.10.2007 r. (w sobotę) bez względu na warunki atmosferyczne. Zbiórka o godz. 6:30 przed budynkiem Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie.
  3. Meta Rajdu zlokalizowana została w Wiśle Czarnem (Dom Turysty PTTK „Nad zaporą). Należy na nią przybyć do godziny 15:00 dnia 6.10.2007 r. Posiłek rajdowy wydawany będzie w godzinach 14:00 – 16:00.
  4. Zgłoszenia reprezentacji klas wraz z listą uczestników i wpłatą wpisowego w wysokości 40 zł od osoby przyjmuje Marcin Cichoń (klasa 2e) do dnia 28.09.2007 r. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc decyduje kolejność zgłoszeń. Wpłaty nie podlegają zwrotowi.
  5. Zaproszone licea prosimy o telefoniczne lub elektroniczne potwierdzenie uczestnictwa w Rajdzie do dnia 2.10.2007 r. Dziesięcioosobowe reprezentacje tych szkół uiszczą opłatę wpisowego bezpośrednio po przyjeździe do Chorzowa. Organizatorzy zapewniają możliwość noclegu w budynku szkoły (prosimy o przywiezienie karimatów i śpiworów).
  6. W ramach wpisowego organizatorzy Rajdu zapewniają:

    przejazd autokarem do punktu startowego i z Wisły do Chorzowa

    znaczek rajdowy

    gorący posiłek na mecie

    pieczęć rajdową

    opiekę i obsługę przewodnicką

    punkty do GOT

    wiele wrażeń i atrakcji na szlakach i mecie

    ubezpieczenie KL i NW

    koncert kapeli góralskiej

    możliwość skorzystania ze ścianki wspinaczkowej

    możliwość skorzystania z parku linowego po promocyjnej cenie

    obsługę organizacyjną rajdu, w tym ognisko rajdowe, wynajęcie i oznaczenie mety, talony na posiłek

  7. Współzawodnictwo o Puchar Koła Geografów „Peneplena” obejmuje:

    udział w konkursie geograficzno – krajoznawczym

    ekwipunek i przestrzeganie zasady kultury turystycznej

    udział w akcji „Czyste Góry”

    proporzec rajdowy

    program artystyczny na mecie (ok. 5 min)

    zawody wspinaczkowe „na wesoło”

    udział w akcji „Czyste Góry”

  8. W ramach Rajdu przeprowadzona zostanie tradycyjnie akcja oczyszczania szlaków pod nazwą „Czyste Góry”. Prosimy o zaopatrzenie się w trwałe worki na odpadki pozostawione przez pseudoturystów. Pewną rezerwę worków przygotowują organizatorzy.
  9. Zapraszając absolwentów Słowaka na Rajd, przewidujemy dla nich pewną rezerwację świadczeń (do nabycia w sekretariacie I LO lub na mecie).
  10. Trasy rajdowe:

Ustroń Dobka – Zakrzesek – Trzy Kopce – Czupel – Wisła Czarne

Szczyrk Solisko – Malinów – Biały Krzyż – Jawierzny – Smrekowiec – Czupel – Wisła Czarne

Szczyrk Biały Krzyż – Malinów - Malinowska Skała – Zielony Kopiec – Wysznia – Cieńków – Wisła Czarne

Przełęcz Kubalonka - Beskid – Przeł. Łączecko – Kiczory – Stożek Wielki – Wisła Głębce -Wisła Czarne

Wisła Kopydło – Kobyla – Stożek Wielki – Łabajów – Głębce – Wisła Czarne

Istebna Las – Przełęcz Kubalonka - Głębce – Kozińce – Wisła Czarne

Istebna – Pietraszonka – Karolówka – (ścieżka dydaktyczna) – Wisła Czarne

Istebna Brzestowy – Pietraszonka – Karolówka – Stecówka – Beskidek – Kubalonka – Głębce – Kozińce – Wisła Czarne

Brenna Leśnica – Gronik – Trzy Kopce – Czupel – Wisła Czarne

Brenna Leśnica – Stary Groń – Grabowa – Jawierzny – Czupel – Wisła Czarne

Delhi

14 wrzesień 2007

Do New Delhi dojeżdżamy 11 września o 11 z minutami. Wysiadamy z pociągu na zatłoczonej stacji, zdając sobie sprawę z faktu, że na następną podróż pociągiem Indian Railways przyjdzie jakiś czas poczekać. Jedyne szczęście, że opuszczamy znów niewygodny wagon z twardymi i wąskimi siedzeniami a na początku podróży byliśmy świadkami pięknego wschodu najbliższej nam gwiazdy.

Main Bazarem, mijając tzw. “krowie rondo” dochodzimy do Hotelu “Relax”, gdzie już czeka na nas jego właściciel Rajinder Kumar. Targujemy cenę, zjadamy co nieco, żegnamy się ze spotkanymi w Agrze Lechem – Absolwentem Słowaka i uczestnikiem X Wyprawy i jego kolegą Mateuszem, którzy właśnie rozpoczynają swą “indyjską przygodę”. Rykszami udajemy się do południowej części miasta.

W odległości 12 km od centrum znajduje się pochodzący z końca XII wieku Meczet Potęgi Islamu (Quwwat-ul-Islam), po którym pozostały właściwie ruiny. Bogato zdobione w akanty fragmenty ścian i kolumny świadczą o zdobniczym przepychu wzniesionej ponad 800 lat temu budowli. Jeden z jej elementów przetrwał do dziś niemal w niezmienionym stanie. To najwyższy, wznoszący się na 72,5 metra minaret Qutb Minar z bogato zdobionymi balkonami, wykonany z czerwonego piaskowca przedzielanego warstwami białego marmuru. Podobnie ciekawym obiektem jest pochodząca z V wieku Żelazna Kolumna, której odporność na procesy utleniania do dziś pozostaje niewyjaśniona przez metalurgów tajemnicą.

Łatwo za to wyjaśnić sobie przyczynę drogowej stłuczki jaką zaliczamy w drodze powrotnej, zwiedziwszy Qutb Minar Complex i dwa sklepy z dywanami, figurkami i wszystkim czego dusza bardzo zamożnego podróżnika zapragnie (my nie zapragnęliśmy niczego z powodu niespełnienia warunków wyznaczających bogactwo). Jeden z rykszarzy nagle stracił panowanie nad swym wehikułem i na szczęście mało rozpędzona ryksza, poruszająca się torem obywatela wracającego z taniego baru piwnego, huknęła w tylni zderzak “ambasadora”. Biała limuzyna okupiła to niewielkim wgnieceniem, ryksza straciła reflektor (i tak rzadko używany) i jego oslonę, zaś pasażerki wyszły roześmiane podobnie jak ci, którzy całe zdarzenie obserwowali z sąsiednich pojazdów.

Następny dzień spędzamy w Old Delhi. To jedno z najgęściej zaludnionych miejsc na świecie. Na jednym kilometrze kwadratowym mieszka tu około 200 tysięcy mieszkańców. My jednak rozpoczynamy od Muzeum Gandhiego, a następnie rozległego, doskonale utrzymanego parku, w którym znajdują się Samadhi – miejsca kremacji najważniejszych dla współczesnych Indii postaci. Raj Ghat to miejsce całopalenia Ojca Narodu – Mohandasa Karamchanda Gandhiego - “anioła satjagrahy“, którego Rabindranath Tagore nazwał Mahatmą – Wielki Duchem, a który zginął od kul zamachowca, hinduskiego nacjonalisty Nathurama Godse 30 stycznia 1948 roku, w kilka miesięcy po uzyskaniu przez Indie niepodległości, o którą Mahatma nie stosując przemocy walczył tak długo. Tu także na pogrzebowych stosach spłonęły szczątki Jawaharlala Nehru – pierwszego premiera niepodległych Indii, jego córki, Pani Premier Indiry Gandhi oraz wnuków Sanjaya i zamordowanego w 1991 roku Rajiva – premiera Republiki Indii.

Dojeżdżamy w pobliże Czerwonego Fortu (Lal Qila). Zanim przejdziemy przez Bramę Lahore, na którą od 1947 roku, co roku w dniu 15 sierpnia wciągana jest narodowa flaga Indii “Tricolor”, zaglądamy do dość niezwykłego szpitala. Jego pacjentami są… ptaki. Tym razem jest ich około setki. Część z połamanymi skrzydłami, część z obandażowanymi nogami. Obok “ptasi lekarze” opatrują kolejnego rannego, a na stole w małych pojemnikach leżą różnokolorowe tabletki i buteleczki ze znanymi farmaceutom miksturami.

Pora na Red Fort. Twierdzę wzniósł Szach Dżahan w latach 1638-1648. Podobna do innych, okolona 30 – metrowej wysokości murem z czerwonego piaskowca, mieści w sobie pałace, meczety i sale audiencyjne. To właśnie tutaj, w Sali Audiencji Prywatnych Diwan-i-Khas stał kiedyś wykonany ze szczerego złota, zdobiony kamieniami szlachetnymi, Pawi Tron – jeden z symboli Cesarstwa Mogołów – najbogatszego wówczas imperium świata. Niestety tron nie przetrwał do dziś. Zniszczony w 1739 roku przez wojska perskiego władcy Nadir Szacha, znalazł we fragmentach swe miejsce w Persji – dzisiejszym Iranie.

Szach Dżahan, kolejny po Akbarze wielki budowniczy wzniósł w pobliżu największy indyjski meczet – Jama Masjid – Meczet Piątkowy. Na dziedzińcu mieści się na modlitwach ponad 25 tyś. Wiernych. Dwa 40 – metrowe minarety, cebulaste kopuły z białego marmuru i czerwone piaskowcowe ściany wzniesiono według ścisłych zasad, pozwalających na zachowanie doskonałych proporcji.

“Ucztę dla ciała” zafundowaliśmy sobie w znanej restauracji “Moti Mahal”, specjalizującej się w potrawach mogolskich, czyli tzw. kuchni tandoori. Mięso kurczaków lub baraninę, uprzednio marynowane w jogurcie z przyprawami, piecze się w specjalnym glinianym piecu zwanym tandoor. Do tego upieczone w tym samym piecu mączne placki nan. Smak zaiste niepowtarzalny.

13 września spędzamy w New Delhi. Zaprojektowane przez Edwina Lutyensa miasto tworzy tonący w oazie zieleni zespół jedno- lub dwukondygnacyjnych rezydencji. W jednych z nich mieszczą się muzea Indiry Gandhi oraz Mahatmy Gandhiego. To drugie zlokalizowane jest w domu Birlów – indyjskich potentatów gospodarczych. Właśnie w tym miejscu zamordowany został jeden z największych autorytetów współczesnego świata – Mahatma Gandhi. Ekspozycja jest ciekawa. To historia życia i walki o niepodległość Indii, ale również walki o zachowanie przez świat podstawowych, ważnych dla ludzkości zasad moralnych. Pierwsze piętro to interaktywna wystawa pozwalająca zwiedzającemu uczestniczyć w wydarzeniach tamtych lat.

Jednak najważniejsze zabudowania stolicy ponadmiliardowego mocarstwa skupiają się wzdłuż i u zamknięcia głównej arterii – Rajpath (dawniej Kingsway). Niewysokie Wzgórze Raisina zwieńcza Rashtrapati Bhavan – pałac prezydencki, a wcześniej rezydencja wicekróla Indii, położony w 130 – hektarowym ogrodzie. Niżej, symetrycznie względem Rajpath wniesiono w stylu mogolsko – europejskim siedzibę rządową, tzw. Secretariat.

W pewnym momencie zostajemy delikatnie wyproszeni z ulicy i skierowani przez policję na szeroki chodnik. Środkiem drogi przejeżdża z właściwym sobie indyjskim spokojem, kolumna samochodów. W jednym z nich, na tylnym siedzeniu rozpoznajemy charakterystyczną postać w sikhijskim turbanie. To obecny Premier Republiki Indii dr Manmohan Singh. Pewnie znów można doszukać się jakiejś symboliki w tym spotkaniu poprzez przyciemnione szyby samochodu. Z jednej strony Bhimbetka – najstarsze, paleolityczne ślady pobytu człowieka na tych ziemiach, z drugiej współczesność w osobie Pana Premiera.

Rajpath łagodnie opada szeroką promenadą. Z lewej mijamy ogromną rotundę Sansad Bhavan – indyjskiego, dwuizbowego parlamentu. Z drugiej strony wznosi się w niebo, zamykający Rajpath wysoki łuk tryumfalny – Brama Indii. Jest ona wyrazem hołdu dla 90 tysięcy Indusów walczących pod flagą brytyjską i poległych w czasie I Wojny Światowej oraz III Wojny Afgańskiej w 1919 roku.

Ostatnie dwa dni pobytu w Delhi, ostatnie dni wyprawy to chwile spędzane zwykle w podobny sposób. Zakupy, zakupy, zakupy. Kupujemy pamiątki dla swoich bliskich, przyjaciół, dla Szkoły. Jest czas na ostanie degustacje indyjskich specjałów kulinarnych. W piątkowy wieczór spotykamy się na rooftopie Hotelu “Relax”, by podsumować dwa miesiące wędrówki po Indiach i Nepalu, w sobotę pożegnalna kolacja w restauracji “Berco’s” i ostatnie smaki. Potem już tylko spakowanie naszego stale rosnącego dobytku i przejazd taksówkami na Indira Gandhi International Airport. Nasz samolot fińskich linii lotniczych “Finnair” ma wystartować 16 września 2007 roku o godzinie 3.15 nad ranem.

Kończy się XI Szkolna Wyprawa Geograficzna “Indie – Nepal 2007”, w czasie której 19 uczniów I Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Chorzowie, opiekunowie (a momentami także napotykani Absolwenci Słowaka) pokonało 13 tysięcy kilometrów.

Ale fajnie było !!!

Epilog. Niech będzie, byle krótko. Kiedy stoimy na pasie startowym delhijskiego lotniska jest 30 stopni Celsjusza. Po dziesięciu godzinach jesteśmy w Warszawie. Terminal 2 nadal świeci pustkami a na dworze jest 10 stopni. Cóż, swojskie klimaty. Około czwartej rodziny, sympatycy i dziennikarze witają nas w Ogrodach Słowaka, a nazajutrz mamy miłe powitanie w Szkole.

Wyprawy nadszedł kres.

Dziękujemy wszystkim za wsparcie - Ambasadorowi Republiki Indii i Prezydentowi Miasta Chorzów za honorowy patronat, Telewizji Polskiej, Polskiemu Radio Katowice, Gazecie Wyborczej, Dziennikowi Zachodniemu i Chorzowianinowi za patronat medialny, Szanownym Sponsorom za hojność a naszym Rodzinom, Nauczycielom i Przyjaciołom za bycie z nami (choć daleko od nas) w czasie tych dwóch pięknych, letnich miesięcy.

W imieniu uczestników Wyprawy - Przemysław Fabjański (autor relacji z wyprawy do Indii i Nepalu A.D. 2007)

Agra, Sikandra & Fatehpur Sikri

14 wrzesień 2007

Na długo przed wschodem słońca jesteśmy już na nogach. Zjawisko towarzyszące naszej planecie od chwili jej powstania podziwiać będziemy dopiero z okien pociągu. Spacer na dworzec z dosyć ciężkimi już plecakami na grzbietach zajmuje nam niecałe pół godziny. Na szczęście noce są już chłodne (temperatura nie przekracza 25 st. C), co pozwala dojść do głównego dworca nie zlanym potem.

Punktualnie o 6.10 pociąg ekspresowy do Gwalioru rusza z “Różowego Miasta”.
Po chwili wstaje słońce i z każdą minutą, kwadransem, godziną, temperatura powietrza wraca do indyjskiej normy. Na szczęście otwarte na stałe okna i zamontowane pod sufitem wentylatory umożliwiają skuteczny przewiew. Podróż trwa około pięciu godzin i po raz pierwszy nie należy do specjalnie wygodnych. Jedziemy w wagonach drugiej klasy, ale nie przeznaczonych do leżenia. Siedzenia są twarde, lecz nie to powoduje dyskomfort. Jest po prostu ciasno, nie sposób rozprostować nóg, nie mówiąc o przyjęciu jakiejś wygodniejszej pozycji, a jest to dla nas o tyle istotne, gdyż wiemy, że następne dni będą stanowiły ciąg pobudek przed wschodem słońca. No ale cóż, nie mamy specjalnego wyboru, chyba że podróż wyższą klasa albo komfortowym autobusem za odpowiednio wyższą cenę.

Przed południem wjeżdżamy na stację Agra Fort. Z okien pociągu i z estakady, którą przechodzimy ponad peronami widać czerwone mury Meczetu Piątkowego i Agra Fortu. “Złapani” przez rikszarzy jedziemy pod wskazany adres – do położonej w pobliżu Tadż Mahalu dzielnicy Tadż Gandż. Lokujemy się w dwóch położonych koło siebie hotelikach,      z których roztacza się wspaniała panorama obejmująca przede wszystkim jeden z siedmiu nowożytnych cudów świata – mauzoleum Tadż Mahal.

Tak właściwie, to nawet nie chciałem spoglądać w kierunku Tadżu, podobnie jak w czasie poprzednich wyjazdów musi przyjść na to odpowiednia chwila, trochę trzeba odczekać, a może zasłużyć, ale jakoś nieopatrznie się odwróciłem i niechcący zerknąłem. Mimo iż czas gonił, bo przed nami wyjazd do Fatehpur Sikri, i tak zdążyłem przeżyć to samo uczucie co zwykle – nacierająca z impetem, ogromna fala wewnętrznego uniesienia - jakaś potężna dawka adrenaliny. Odwróciwszy wzrok, zszedłem na dół (na szczęście) i po kilku chwilach wszystko wróciło do normy.

Jedziemy do Fatehpur Sikri – dawnej stolicy mogolskiego cesarstwa. “Miasto Zwycięstwa” wzniósł w II połowie XVI wieku cesarz Akbar. Po drodze zatrzymujemy się w imponującym ogromem mauzoleum Akbara w Sikandrze, które zaczęto wznosić jeszcze za życia władcy.

Fatehpur Sikri pozostawało stolicą imperium zaledwie przez kilkanaście lat. Rozrósłszy się nadmiernie nie mogło zaopatrzyć zamieszkującej je ludności w wodę, stąd Akbar przeniósł stolicę na powrót do położonej o 40 km na wschód Agry. Opuszczone miasto, przede wszystkim imponujący zespół pałacowy pozostał do dziś jakby nietknięty. Pozostawione pałace, sale audiencyjne, karawanseraj, stajnie, sprawiają wrażenie jakby dopiero co je zbudowano. Finezyjne reliefy zdobią ściany budowli, kolumny, gzymsy i krużganki. W blasku chylącego się ku zachodowi słońca, w delikatnym świetle i panującej wokół ciszy spacerujemy i podziwiamy architektoniczny kunszt Panch Mahalu, Diwan-i-Khas, Jodh Bai i odległej o kilkaset metrów Hiran Minar – wieży obserwacyjnej ze sterczącymi ze ścian kamiennymi ciosami słoni.

Tuż obok wznosi się Jama Masjid – Meczet Piątkowy będący wierną kopią meczetu w Mekce. Tu już atmosfera nie jest tak spokojna. Dziesiątki naganiaczy chcących coś sprzedać lub po prostu oprowadzić po świątyni sprawiają, że zwiedzanie jest trochę uciążliwe. Staramy się w miarę możliwości ignorować miejscowych “przewodników”. Wchodzimy do mauzoleum szejka Salima Chishti, którego budulec stanowi biały marmur, kontrastujący z czerwonym piaskowcem, będącym tworzywem meczetu. Opuszczamy go przez największą bramę w Indiach – Buland Darwaza mierzącą 54 metry wysokości. Schodzimy po stromych schodach, robimy krótką przerwę na uzupełnienie płynów i już po ciemku wsiadamy do samochodów i wracamy do Agry. Wieczór spędzamy na hotelowym dachu, w restauracyjce, zerkając raz po raz na ciemne zarysy Tadż Mahalu.

10 dzień września spędzamy w Agrze. Nie wzeszło jeszcze słońce, a my już jesteśmy w rikszach. Przejeżdżamy na drugą stronę świętej rzeki Jamuny i przed nami wyrasta z jej leniwych nurtów Tadż Mahal. W bladej poświacie, a za kilka chwil już w promieniach wschodzącego słońca Tadż zmienia swe kolory. Szare najpierw ściany zaczynają się różowić, po chwili stają się bladożółte, by z upływem czasu błysnąć bielą marmuru. Podziwiamy w ciszy ten przepiękny spektakl genialnej harmonii ludzkiego dzieła, subtelnie iluminowanego przez wschodzące słońce. Zwiedzanie Tadżu zostawiamy jednak na deser – może najpyszniejszy deser życia. Wcześniej zaglądamy do pięknego, marmurowego grobowca Itmad-ul-Daulah, gdzie spoczywają doczesne szczątki mirzy Ghijas Beg’a. Ghijas Beg był wezyrem – pierwszym ministrem cesarza Dżahangira. Spoczął we wzniesionym w latach 1622-1628 przez swa córkę Nur Dżahan mauzoleum. Niewielka, delikatna w formie budowla zachwyca przede wszystkim bogatą ornamentyką z kamieni ozdobnych.

Po śniadaniu ruszamy do Agra Fortu – przepięknej twierdzy wzniesionej przez Akbara w 1565 roku, a następnie przebudowywanej i wzbogacanej o elementy architektury pałacowej przez Szach Dżahana. Czerwone mury fortu mierzą 20 metrów wysokości i 2,5 kilometra obwodu. Wchodzimy przez Amar Singh Gate by podziwiać Pałac Dżahangira, sale audiencyjne, ośmiokątną wieżę, z której cesarz Szach Dżahan spoglądał na dzieło swego życia – Tadż Mahal, uwięziony w niej przez swojego następcę, Aurangzeba. A widok rzeczywiście zapiera dech w piersiach.

O czwartej po południu wchodzimy do ogrodów Tadżu. Siedzimy tu ponad trzy godziny, choć przeciętna wycieczka w stylu “japońskim” przeznacza na pobyt w tym miejscu godzinę. Nie sposób jednak nie usiąść gdzieś na murku albo na ławce i nie wpatrywać się aż do bólu oczu w to, co wzniósł Szach Dżahan by złożyć tu ciało swej zmarłej przy porodzie czternastego potomka, małżonki Ardzamund Begum, zwanej także Mumtaz. Spacer wokół, wzdłuż i w poprzek przerywany jest postojami. Migawki w aparatach fotograficznych trzaskają co kilka, kilkanaście sekund. A to co widać w pełnym świetle, o zachodzie słońca i delikatnej ciemności tuż po jego zejściu poniżej widnokręgu jest trudne do opisania, na tyle trudne, że warto przytoczyć słowa wypowiedziane przez tych, którzy doświadczyli niezapomnianych chwil wzrokowego kontaktu z grobowcem – “ Łza na twarzy niewinności” według noblisty Rabindranatha Tagore, “ucieleśnienie czystości” według innego laureata literackiej Nagrody Nobla – Rudyarda Kiplinga, czy też często słyszanych określeń: “najpiękniejszy pomnik miłości” albo “poemat w marmurze”. I tyle powinno wystarczyć, bo najlepiej tu przyjechać i zobaczyć Tadż na własne oczy. To obraz, który głęboko zakorzeni się w mózgu i będzie wracał przez całe życie.

Niestety trzeba opuścić ogrody. Pora na kolację, pakowanie, bo jutro znów wschód słońca. Tym razem z ostatniego odcinka naszej wyprawy, który pokonamy pociągiem 4211 Intercity Express z Agry Cantonment do New Delhi.

Jaipur, Amber & Pushkar

11 wrzesień 2007

7 września, po szybko zaimprowizowanym śniadaniu w stylu kontynentalnym, czyli tostach z czymkolwiek, wsiadamy w riksze rozpoczynając nasze spotkanie z Dżajpurem. Powinniśmy racjonalnie wykorzystać dzień, tak by następnego rano wyskoczyć na jeden dzień do położonego o 150 km na południe, świętego dla hindusów Puszkaru (Pushkaru). Bramą Adżmeru (Ajmeri Gate) wjeżdżamy do pomalowanego na jasnoceglasty kolor miasta. Ulice szerokie na 32 metry i przecinające się pod kątem prostym dzielą miasto na kilka części. Mury, budynki kamienic - haveli z zadaszonymi sklepikami na parterze, pałace czy gmachy publiczne – wszystko pokryte charakterystyczną dla tego miasta od 1876 roku barwą, którą maharadża Ram Singh nakazał pokryć elewacje na cześć wizyty w Radżastanie Księcia Walii, późniejszego króla Edwarda VII. Robi to dość niezwykłe wrażenie i już na pierwszy rzut oka czyni Dżajpur nietypowym, innym od wszystkich.

Kolejno zwiedzamy wzniesione przez tutejszego maharadżę Sawai’a Jai Singh’a II obserwatorium astronomiczne Jantar Mantar, City Palace, dzisiejszą siedzibę maharadży i jego rodziny, częściowo przeznaczoną na muzeum oraz Pałac Wiatrów (Hawa Mahal), z okien którego żony władcy mogły spoglądać na wytworne parady słoni lub obserwować codzienne życie ówczesnego Dżajpuru, same nie będąc widocznymi. Od wielu już lat, ze względu na dominującą nad wszystkim innym barwę, Dżajpurowi nadano miano “Pink City”, choć może nie jest tak całkiem różowe.

Radżastan – pustynny stan w zachodniej części Indii, to nie tylko piękne i surowe krajobrazy, wielobarwne i potwierdzające swym wyglądem dawne ich bogactwo miasta, kolorowo ubrani ludzie – kobiety w sari we wszystkich możliwych kolorach, wąsaci mężczyźni w białych lunghi i barwnych, obfitych turbanach, wielbłądy i słonie wykorzystywane do codziennej pracy, ale również forty. Cały stan jest niemalże upstrzony większymi bądź mniejszymi fortecami, a graniami pasm wzgórz przebiegają, ciągnące się kilometrami mury obronne z basztami i otworami strzelniczymi.

Kilkanaście kilometrów na północ od radżastańskiej stolicy, u schyłku XVI wieku wzniósł taki fort wraz z pałacem maharadża Man Singh. Położony na wysokim wzgórzu i jego zboczach góruje nad doliną. Mury wysokie na ponad 30 metrów sprawiają wrażenie, że twierdza Amber była nie do zdobycia i tak również uczy historia. Brukowanym podjazdem wspinamy się do jedynej bramy prowadzącej do pałacu, stanowiącego dolną część kompleksu pałacowo – obronnego w Amberze. Trafiliśmy akurat na prace restauracyjne i część budowli była po prostu przekopana, ale i tak Amber jest sam w sobie, bez względu na trudny do utrzymania stan techniczny, imponujący.

Nazajutrz robimy wypad do Puszkaru. Wynajętym autobusem, jeszcze tego samego dnia mamy wrócić do Dżajpuru. Nieco jeszcze zaspani wsiadamy do pojazdu i po kilku kilometrach oczy tych, którzy jeszcze nie zdążyli zapaść w “kamienny sen komunikacyjny”, otwierają się szeroko. Świetne dwupasmowe szosy są w Indiach raczej regułą, drogi czteropasmowe też się zdarzają i to coraz częściej. A my jedziemy sześciopasmową droga, o nawierzchni bez zarzutu, na odcinkach zabudowanych oświetlona. Jedyną rzeczą różniącą ją od europejskich autostrad były chyba tylko kolizyjne skrzyżowania.

W Puszkarze jesteśmy po trzech godzinach. Część z nas nawet wyspana. Miasto słynie przede wszystkim z organizowanych rokrocznie w listopadzie i grudniu targów wielbłądów. Tutaj również znajduje się jedyna w hinduistycznych Indiach świątynia Brahmy – boga stwórcy – najważniejszego w hinduskim panteonie. Świątynia na dodatek nieciekawa. Świętość Puszkaru zasadza się w legendzie, iż to Brahma upuścił nad Puszkarem kwiat lotosu. W tym miejscu mieści się obecnie święte jezioro, czyli sarovar, nad brzegami którego gromadzą się hindusi, a na ghatach podobnych do tych w Benares zażywa się rytualnych ablucji. Małe miasteczko nie jest tym razem senne. Dziesiątki pielgrzymów z różnych, sądząc po strojach, miejsc w Indiach, jak zawsze potrafią wypełnić wąskie uliczki całą gamą, niekoniecznie współbrzmiących dźwięków. Spacerujemy jakiś czas ulicami ocienionymi piętrowymi haveli, pomalowanymi tym razem najczęściej na kolor błękitny. Testujemy oczywiście kolejne potrawy indyjskie (wygrały spaghetti i pizza), a wieczorem jesteśmy z powrotem w Dżajpurze. Nad ranem opuścimy hotel i pojedziemy dalej, do Agry.

Shekhavati (Mandawa, Dundlod, Nawalgarh & Samode)

7 wrzesień 2007

4 Września rozpoczyna się dla nas wcześnie. Wstajemy przed piątą rano. Do dworca mamy kilkaset metrów. Okazuje się, że podróż która nas czeka składać się będzie z kilku odcinków przedzielonych szybkimi przesiadkami. Całość 600 – kilometrowej trasy pokonujemy lokalnymi autobusami. Pierwszy, najdłuższy odcinek liczy około 180 km. Wysiadamy w mieście Bathinda, jeszcze w Pendżabie. Stamtąd, po szybkiej przesiadce, jedziemy do położonego w stanie Haryana miasta Mandi Dabwali. Rolniczy krajobraz zielonego Pendżabu powoli ustępuje miejsca pustynnym klimatom Radżastanu. Na zewnątrz panuje coraz większy skwar, a przez okna dostają się do autobusu kłęby pustynnego pyłu. Lądujemy w Hanumangarh. Rikszami przedostajemy się do położonego o kilka kilometrów dalej dworca autobusowego Town. Do Sardashahar docieramy jeszcze za dnia, podziwiając piaszczyste krajobrazy Pustyni Thar. Mijane wioski przypominają czasami meksykańskie puebla. Gliniane chatki przykryte strzechą, murki otaczające niewielkie osady ludzkie. W skąpym cieniu akacji chroni się domowy inwentarz – kozy, krowy i wielbłądy.

A my jedziemy, przesiadając się jeszcze w Ratangarh i Fatehpur. Przed dziesiątą wieczorem docieramy do położonej w malowniczym regionie Shekhavati miejscowości Mandawa i lokujemy się w Hotelu Shekhavati – w budynku dawnej kupieckiej kamienicy zwanej tu haveli. Do późnych godzin wieczornych słuchamy dobiegających z pobliskich świątyń śpiewów. To urodziny Krishny – jednego z najbardziej popularnych bogów w hinduskim panteonie. Nie potrafimy oprzeć się wrażeniu, że urodziny kończą się podobnie niezależnie od szerokości geograficznej, kiedy już w nocy słyszymy “śpiewy” dwóch panów, fałszujących tak jakby wracali z mocno zakrapianego party na ogródkach działkowych gdzieś w znanym wszystkim kraju w środkowej części Europy.

5 września zwiedzamy Mandawe. To niewielkie i spokojne, jak cały zresztą region, miasteczko. Uliczki bynajmniej nie tętnią indyjskim zgiełkiem. I choć z nieba leje się nieprawdopodobny żar, oglądamy kolejne haveli, pokryte od wewnątrz i na zewnątrz barwnymi freskami przedstawiającymi życie na przestrzeni ostatnich dwustu – trzystu lat. Zamieszkałe do dziś, położone na historycznym handlowym szlaku, bogato zdobione budynki są świadkiem bogactwa ich właścicieli – miejscowych kupców. Podobnie jest w Dundlod i Nawalgarh – sennych, żyjących swym własnym, wolnym rytmem miasteczkach, które zwiedzamy po południu. Szczególnie imponujące są haveli w Nawalgarh, często zamienione na lokalne muzea.
Jestem tu po raz pierwszy i cały region Shekhavati jest dla mnie w pewnym sensie odkryciem. Zupełnie inne Indie, nieco oddalone od turystycznych szlaków, a jednak z drugiej strony położone blisko Delhi czy Dżajpuru.

6 września wynajętymi tempo (pasażerskimi samochodami terenowymi) jedziemy do stolicy Radżastanu – Dżajpuru (Jaipur). Po drodze skręcamy w wąską dolinę otoczoną piaskowcowymi, skalistymi wzgórzami. W wąskiej gardzieli ulokowano malownicze miasteczko Samode, pełne niewielkich, parterowych domów i ozdobione pięknym pałacem maharadżów, zamienionym niestety w luksusowy hotel.
W Dżajpurze jesteśmy po południu. Zwiedzanie zostawiamy na następny dzień. Planujemy szczegółowo ostatnia dekadę naszej wyprawy, kupujemy bilety kolejowe na dwa ostanie jej odcinki.